W zyciu Bytomskim napisano:
BARBARZYNCY Z PKP
Unikalne na skale europejska maszyny wywozone sa na zlom
Pochodzace z poczatku XX wieku unikatowe wyposazenie warsztatow naprawczych
kolei waskotorowej przy ul. Brzezinskiej ciete jest na kawalki i wywozone na
zlom. - W ciagu 150 lat to miejsce przezylo wiele kataklizmow, lacznie z
dwoma wojnami swiatowymi- mowi Jakub Halor ze Stowarzyszenia Gornoslaskich
Kolei Waskotorowych. - Ale zadnego z nich nie mozna porownac ze
zniszczeniami, jakie czynia dwa wspolczesne plagi: lokalni zlodzieje i plaga
pod nazwa PKP.
Wlascicielem warsztatow sa Polskie Koleje Panstwowe. Gmina Bytom podpisala
umowe o wzieciu ich w uzytkowanie. Dzieki temu czlonkowie Stowarzyszenia
Gornoslaskich Kolei Waskotorowych organizuja tam muzeum waskotorowki. Jednak
wiekszosc urzadzen nadal pozostaje wlasnoscia PKP - miastu przekazano
jedynie niewielka ich czesc. - Gmina jeszcze w marcu ubieglego roku
wystapila do kolei z pismem, jakie urzadzenia chcialaby przejac z uwagi na
ich wartosc historyczna. Do tej pory nie dostalismy odpowiedzi na zadne z
naszych pism - mowi Gerard Golomb, kierownik Referatu Transportu Lokalnego
Urzedu Miejskiego. Odmiennie sprawe widzi Adam Gerstmann, likwidator
Dyrekcji Kolei Dojazdowych PKP S.A. - Odpowiedzi byly. Wysylalem pisma do
prezydenta Bytomia, poniewaz on jest dla mnie strona do rozmow - mowi
Gerstmann. - Zgodnie z obowiazujaca nas ustawa maszyny i urzadzenia, bedace
wlasnoscia PKP mozemy jedynie sprzedac, nie mamy mozliwosci ich
nieodplatnego przekazania. Gmina Bytom bardzo mocno sciga kolej za podatki,
wiec proponowalem kompensacje: przekazemy maszyny w zamian za zmniejszenie
ich o wartosc podatkow, jakie jestesmy winni miastu. Odzewu nie bylo.
Likwidator Kolei Dojazdowych urzeduje w Warszawie. W kwietniu tego roku
wyposazenie warsztatow zaczeto wywozic na zlom. Jednak dwa tygodnie temu ta
"likwidacja" przybrala na sile. Dzialacze Stowarzyszenia Gornoslaskich Kolei
Waskotorowych okreslaja taka dzialalnosc jednym slowem: - Barbarzynstwo!
Przyznaja rowniez, ze sa bezradni. - Te warsztaty jeszcze rok temu
wygladaly, jakby robotnicy wyszli z nich na przerwe sniadaniowa - mowi Pawel
Niemczuk, wiceprezes Stowarzyszenia. - Teraz przypominaja jedna wielka
ruine. Sprawne, nadajace sie do uzytku maszyny z poczatku XX wieku sa
wyrywane z podloza, ciete palnikami i wywozone na zlom. Dla kolei wszystko
co sie tutaj znajduje ma jedna cene: kilogram razy 30 groszy, bo tyle mozna
uzyskac za metal na zlomowcu. Adam Gerstmann ma inne zdanie: - Przez trzy
lata zabiegalismy, aby ktos przejal ten majatek, ale ze strony wladz
miejskich nie bylo zadnego zainteresowania. Przez ten czas kolej poniosla
duze koszty, trzeba bylo tego majatku pilnowac. PKP sa normalnym
przedsiebiorstwem, potrzebuja pieniedzy i nie moga czekac w nieskonczonosc.
Tym bardziej, ze do konca listopada dzialalnosc likwidatora kolei
dojazdowych powinna byc zakonczona. Gerstmann ma takze pretensje do czlonkow
Stowarzyszenia. Twierdzi, iz nie chcieli go wpuscic na teren warsztatow
oraz, ze to oni przyczyniaja sie do ich dewastacji. - To nieodpowiedzialni
mlodziency, ktorzy powinni sobie kupic kolejke PIKO, postawic ja na stole i
tak sie bawic- mowi likwidator.
Spolecznicy ze Stowarzyszenia nie maja watpliwosci, ze to miejsce jeszcze
kilka lat temu moglo sie ubiegac o wpis na liste swiatowego dziedzictwa
kultury UNESCO. - Nigdzie na swiecie nie bylo takiego systemu kolei
waskotorowej jak na Gornym Slasku - mowi Jakub Halor. - Nikt nie przyjedzie
do Bytomia ogladac muzeum folkloru, jakich wiele w innych miejscach.
Natomiast kolejka waskotorowa mogla sciagac turystow z calej Europy.
Zniszczenie wyposazenia warsztatow to dla naszego miasta taka szkoda jakby,
zachowujac wszelkie proporcje, krakowianie wpuscili ekipy likwidatorow na
Wawel. Pawel Niemczuk pokazuje unikatowy wagon do przewozu rudy cynku. Pod
warstwami
farby z lat poxniejszych, zachowaly sie na nim polski orzel i
napisy z czasow Plebiscytu. Na zderzaku farba wymalowane sa litery "NZ" -
znak, ze kolejowy Zaklad Nieruchomosci nr 1 w Katowicach chce go przeznaczyc
"na zyletki". - Jak przyjda ciac ten wagon, to nie pozwole- emocjonuje sie
Pawel Niemczuk. Przyspawam sie do niego, przykuje, ale nie pozwole
zniszczyc.
Tymczasem na zlom trafila juz m.in. cenna maszyna do produkcji resorow,
szlifierki i tokarki. Taki sam los ma spotkac trzy lokomotywy spalinowe. O
ironio - sa one po kapitalnym remoncie, ich silniki pachna swiezym smarem.
Tymczasem gminie przekazano taka sama lokomotywe do obslugi turystycznej
linii nad zalew w Chechle. Taka sama - tyle, ze o wiele bardziej
wyeksploatowana, w kiepskim stanie technicznym. - Na zachodzie Europy, gdzie
nastepuje teraz renesans kolei waskotorowych, za taka lokomotywe mozna by
uzyskac 30 tysiecy euro - informuje Jakub Halor.
Nadzieja czlonkow Stowarzyszenia Gornoslaskich Kolei Waskotorowych jest
mozliwosc, iz wojewodzki konserwator zabytkow w Katowicach rozpocznie
procedure wpisywania obiektu przy ul. Brzezinskiej do rejestru zabytkow.
Wowczas nie bedzie juz mozna bezkarnie ogolacac go z wyposazenia.
MARCIN HALAS
Pozdr.
Mariusz